Z mroku.

(Jakoś w lutym)
Nie chciałem gości. Nie chciałem, by ktokolwiek wdzierał się do mojego świata. Oglądał mnie w takim stanie. Czasem czułem obecność Wadery, jednak nawet przed nią się wzbraniałem. Później coś się zmieniło. Nie dawano mi spokoju. Ktoś wciąż przychodził. Siadał obok, czasem kładł się, choć nie reagowałem wcale. Nie życzyłem sobie tego. Życie bez ciepła, w głębokim mroku wydało się być bezpieczniejsze… Czułem się zbyt obolały.

(Jakoś w kwietniu)
Nadal nie dawano mi spokoju, chociaż nie byłem – i nie jestem – im potrzebny. Na początku zachowywali się tak, jakby to zrozumieli, pozwolili mi leżeć w spokoju. Z czasem coraz rzadziej. Mimo prób odpierania ciepła trudno było się skoncentować na czymś innym. Ciągnęło do rzeczywistości. Kobiece ciepło szybko zastępowało inne. Najłatwiiej było się oprzeć ciepłu Młodego, bo on też przeze mnie cierpiał. Najtrudniej bratu. Ten bywał najrzadziej, a jednak oddziaływał najsilniej. Nie musiał nic mówić, a ja nie musiałem sprawdzać, by wiedzieć, kto przyszedł. Inni próbowali ze mną rozmawiać, jednak łatwiejsze okazało się czytanie książek. W większości nie słuchałem tego, czasem jedynie zaczynałem tęsknić.

(Maj)
Spośród wielu niezrozumiałych słów zacząłem pojmować sens.
-”Silny nie bał się słabszego, a słaby nie ustąpił silniejszemu. Skarżyć nie wolno, odegrać się wolno (…)”
Po raz pierwszy odwróciłem twarz ku osobie zakłócającej mój spokój.
-”Boso, ale w ostrogach”… – wychrypiałem.
- Tak! – na twarzy Młodego zdumienie zmieszane (chyba) z nadzieją – Poczytać ci jeszcze?

(Czerwiec)
Wychyliłem się z mroku. Ciepło ogrzewa wątłe ciało wystawione na promienie słońca. Po raz pierwszy od miesięcy. Gdzieś do głębi przedzierają się pojedyncze iskry. Wciąż chłodno, wciąż daleko. Jednak jestem, piszę.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

7 odpowiedzi na „Z mroku.

  1. ~wadera pisze:

    Jesteś stworzony do walki, a nie do ucieczki, tylko o tym zapominasz, może nie chcesz pamiętać. Nie poddawaj się, na nowo wracaj do słońca, do życia, do bliskich.
    Byłeś i jesteś potrzebny.
    Pierwszy krok zawsze najtrudniejszy, na początek bądź (nawet nieogolony) i pisz.

  2. ~yellowish pisze:

    No to spoko, jak jeszcze żyjesz ;)
    Ja tam nie myślę w kategoriach „potrzebny/niepotrzebny”. Człowiek po prostu jest i tyle. Wiewiórka też nie siedzi na drzewie i nie zastanawia się, czy jest potrzebna, czy nie. Sam dla siebie jest człowiek potrzebny, bo jak się nie dba o siebie samego, to samego siebie kopie się w d… :P A chyba nie o to chodzi :P
    Jak tam psy, ucieszyły się jak Cię po dłuższym czasie zobaczyły?
    Pozdrawiam :)

  3. ~monika pisze:

    No to dobrze że jesteś:) Ale żyj bez potrzeby takich zapewnień. Potrzebny czy nie, to nie my i nie oni o tym decydują.
    Nie tak mądrze jak przedmówcy napisałam ale w pełni się zgadzam i cóż miło cię „czytać” i witamy.
    I do przodu:)

  4. ~wadera pisze:

    Mała polemika się wywiązała :)
    Potrzebny sam dla siebie? Nie do końca się zgadzam.
    Ludzie są różni, więc różnie czują, czego innego potrzebują, mają różne pragnienia, różną wrażliwość i odporność psycho-fizyczną. Przykładowa wiewiórka, to zupełnie inny „ludź”, nie jest zdolna do myślenia w ludzki sposób i faktycznie „po prostu jest i tyle”. W przeciwieństwie do nas zawsze, bez względu na okoliczności, ma motywację i cel – przetrwać – znaleźć mnóstwo orzechów, zapasy porobić. Jeśli jest chora, kaleka, wtedy zdycha i oczywiście przestaje cierpieć.
    Człowiek nie może zdecydować, że wolałby być nieskomplikowaną wiewiórką. Niestety. No bo kto widział wiewiórkę snującą się po parku, niczym zombie? Albo wiewiórkę u psychoterapeuty? Być wiewiórką, być wiewiórką – marzę ciągle będąc dzieckiem… ;) To tak ogólnie, skrótowo.
    Pozdrawiam Was ciepło.

    • ~yellowish pisze:

      To, że zwierzęta tak bardzo nie różnią się od ludzi, moim zdaniem :P widać po niektórych zwierzakach w zoo, czy zamkniętych w klatkach u różnych oszołomów, szczególnie w grajach południowych. Pies trzymany całe życie na łańcuchu też nie zdycha, choć nie jest mu dobrze, podobnie z tymi w schroniskach.
      Chodzi mi o to, że każdy ma mniej więcej takie samo prawo do życia, którego nie musi sobie udowadniać. Szczególnie gdy chodzi o choroby związane z psychiką, to polegają one na tym, gdy ma się na przykład depresję, że mózg człowieka sam dołuje, odbierając mu niejako „sens”. Chore zwierzęta najczęściej nie przeżywają, bo nie mogą pójść do sklepu, żeby sobie coś tam kupić, nikt im też nie da zasiłku, czy nie mają emerytury i tak dalej.

  5. ~monika pisze:

    Ach bo tych aspektów jest wiele oczywiście my „zwierzęta” stadne a jednocześnie wszędzie się mówi nie opieraj się na opiniach i chęciach innych, robisz to dla siebie, a uczucia każdego uczuciami. Tak to jest z ta polemiką kiedy człowiek szkrobnie „trzy zdania” i chciałby wszystko w tym ująć.
    Ale wracając do sedna to kibicuję ci Czarny! Pozdrawiam wszystkich

  6. ~monika pisze:

    Mam nadzieję, ze wszystko w porządku. Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>